Miasto to plansza. Ty jesteś bohaterem. To dzieje się naprawdę.
Zapraszamy Cię do udziału w grze miejskiej Tour de RUDA.
W lasach Halemby, Kochłowic i Kuźnicy grasowało dwóch zbójców. Nazywali się Elias
i Postulka. Bogatych okradali, a biednym pomagali. Zdarzyło się, że złapał ich służący księcia pszczyńskiego. Ten kazał ich osadzić w więzieniu. Chciał ich bowiem srogo ukarać za złe występki. Niestety, jeden z nich w więzieniu powiesił się, a drugi po wyjściu na wolność został wiernym sługą księcia. Krąży legenda, że gdzieś na terenie Kłodnicy i Starej Kuźni ci dwaj zbójnicy zakopali garnek ze złotymi pieniędzmi. Do dziś ludzie kopią doły i szukają drogocennego garnka ze złociokami.
Opowiadała mi to moja kuzynka, która tę historię usłyszała od swojego staroszka. A działo się to
w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Dawniej, żeby dostać się do innej miejscowości, chodziło się przez las, gdyż drogi prowadziły tamtędy. Tymi leśnymi drogami chodziły też kobiety na targ. Najczęściej rozmawiały o zbójniku Eliaszu, grasującym w lasach niedaleko Kochłowic. Jeśli chwaliły zbójnika, wtedy nie wyrządzał im żadnej krzywdy, jeśli zaś narzekały na niego, Eliasz mścił się na nich. Pewnego razu dwie kobiety, idąc przez las, mówiły o Eliaszu bardzo dobrze, że pomaga biednym i nie da im umrzeć z głodu. Gdy wracały z targu do domu, Eliasz wyskoczył zza krzaków
i postanowił wynagrodzić kobiety za dobre słowo. Podarował im sukno, miały go całą belę, a ilość materiału mierzył, chodząc od drzewa do drzewa. One bardzo cieszyły się z podarunku. Innym razem zdarzyło się, że Eliasz usłyszał nieprzyjemną rozmowę, wtedy poprosił napotkane kobiety, żeby kupiły mu na targu cweki. Gdy wróciły z powrotem, to dały Eliaszowi zamówione cweki.
On wtedy rozłożył cweki na pniu drzewa, a następnie sadzał na nie kobiety. Krzyczały one z bólu, bo cweki wbijały im się do zadku (…). Wten sposób Eliasz mścił się na niedobrych jego zdaniem kobietach.
Słyszałam, że niegdyś w Starym Dworze, gdzie bardzo dawno temu mieszkał hrabia Ballestrem,
w szczytach białego zamku ukazywał się duch na białym koniu. Podobno był to duch hrabiego, który nocą objeżdżał swoją posiadłość. Jęczał on i ubolewał z powodu zamku, który został zniszczony.
Starsi ludzie opowiadali, że między Halembą a Wirkiem, na Mostkach, stał stary dom, zbudowany
z czerwonej cegły. Koło domu była studzienka, z której brało się wodę. Gdy zapadał zmierzch, ludzie bali się przechodzić koło tego domu. Podobno tam straszyło. Czorny pies lotoł i pokazywoł się ludziom. Ten pies mioł takie świecące ślepia. Chodził tam też i koń, co mioł trzy nogi. Obawiano się tego miejsca.